środa, 12 grudnia 2012

od stajenki

nie wstydził się
tego jak małym przyszło mu być
i jak bezbronnym
w rękach ludzi

nie wyparł się
tego co ludzkie i niedoskonałe
i w oczach naszych ułomne
lecz poczuł

i został
by zbawić i wybaczyć
i dać nową miłość i nadzieję
od stajenki - na wieki

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Ćma

 są chwile gdy jak ćma ruda
znów lecę do płomienia
wierząc że mi się uda
a wciąż się nic zmienia

poza kolorem świecy
poza dymu zapachem
-
ukradkiem zerkam za plecy
nakręcam się własnym strachem 

nie wiodą mnie dobre duchy
wzywane w księżyca nowiu
po stokroć powtarzam ruchy
choć wiem że spłonę znowu



środa, 21 listopada 2012

w kilku słowach o sobie...

 ***
jak w parkowej alejce liść
od burty do burty
ja
targana wiatrem uczuć
niezmierzonych
i odległych
boję się stanąć i spojrzeć
czy to wichura
czy we mnie 
sztorm

***
szukam pytań
dręczę otoczenie
gmatwaniną własnych wątpliwości
znając odpowiedzi
nie słucham nikogo
siebie też

piątek, 16 listopada 2012

tylko cisza


drżały dwa serca blaskiem jak świt
-trzęsienia ziemi to tylko mit-
niosły je słowa i ciepło rąk
szukały szczęścia daleko stąd
gdzie nie ma ludzi, nocy i zła
gdzie tylko cisza, gdzie "ty i ja"
chciały się ukryć przez wzrokiem złym...
został z ich marzeń jedynie pył

wtorek, 13 listopada 2012

z nadzieją...

leżąc w twoich ramionach
zamykam oczy
tęskniąc za tobą

szarozielona zazdrość
każe mi walczyć
z twoimi snami
przyćmić marzenia
rzeczywistością
stać się bezskrzydłym aniołem
łączącym noc z dniem
jawę ze snem

zasypiam
z nadzieją, że będziesz
i tam i tu
nie tylko dziś

wtorek, 6 listopada 2012

lustro

jak w kryształowym lustrze
moje odbicie w twych oczach
jestem w nich jasna i piękna
promienie słońca w warkoczach
wystarczy północny wiatr
co zdmuchnie miłość i ciepło
bym w kawałeczkach szkła
odkryła to, że uciekło
co mogło nadawać sens
zapełnić mi dni i noce...

to ja wybieram milczenie
z kieliszkiem, ciszą i kocem...

piątek, 2 listopada 2012

kiedy puka noc...

(autor: Pit1233, źródło: Wikimedia)
w kropelkach rosy jutra blask
w kolorach liści cienie
mijają dni, upływa czas
w nicości tkwi marzenie

szarzeje jakość, znika treść
i w mgłach poranne wschody
nieprostą drogą trzeba nieść
codzienne swe zawody