sobota, 17 sierpnia 2019

rozmyty

leżąc w twoich ramionach
zamykam oczy
tęskniąc już za tobą

szarozielona zazdrość spojrzenia
każe mi walczyć
z twoim snem
przyćmić marzenie
istnieniem
stać się bezskrzydłym aniołem
łączącym noc z dniem
jawę ze snem
zatrzymać

zasypiam
wierząc że będziesz
i tu
i tam
we śnie
nie tylko dziś

am
co się mówi miłości
gdy nagle umiera
i jeszcze w to nie wierząc
dłonie rozpościera
by ją chwycić przygarnąć
przytulić pocieszyć
by łzy z oczu obetrzeć
kłamstwem łatwym zgrzeszyć
i obiecać że przetrwa
że jest jeszcze ścieżka
może inna nie taka
lecz to na niej mieszka
szczęście które bez sensu
zakwitło tak z nagła...
co się mówi miłości
gdy wiesz że przepadła...
?


am

- / -

a kiedy widzisz smutek i łzy
nie pytaj
podaj dłoń 
obok siądź

i ciszą bądź

czasem najbardziej pod niebem
ktoś potrzebuje 
ciebie

am

/- /- /


czasem mi się przydarzy
nadmiernie rozmarzyć
że ja i ty i wschód słońca
i dni ciepłe bez końca
piach plaży

i budzę się zaskoczona
że jest mój mąż twoja żona
nie dla nas szał nocnych wrażeń
że nic się nam z moich marzeń
nie zdarzy

wtedy zbieram się w sobie
wiem że nic z tym nie zrobię

tylko czasem na plaży
wzrok twój tak się rozmarzy
aż parzy...

am

* * * * *

od dziś przyrzekam ci
że nie dam z siebie nic
co mogłoby mieć
większy sens

niech spadną już z poduszki
ostatnich snów okruszki
i niech już wstanie dzień

spakuję twoje moje
smutki i niepokoje 
blade jak cień

upchnę je na dnie w szafie 
najgłębiej jak potrafię...

(nie uratuję cię)

usiądę z zimną kawą 
pomilczę z miękką trawą
i popatrzmy obie
jak się znów miotasz w sobie

niech się przestanie tlić
bo nie mam w sobie nic
co mogłoby dziś mieć
większy sens

am

/ - / - /


mówisz nie patrząc mi w oczy
słowa padają jak strzały
nitka po nitce rozplatasz
świat do dziś doskonały

cieniem malujesz ranek
burzysz co nie do burzenia
w klatce wspomnień zamykasz
na klucz tamte marzenia

słowa jak brzytwa tną duszę
wpadają w serce jak w rynsztok
słuchać nie mogę a muszę...
- dłonią wygładzam półmrok -

księżyc zachodzi i wschodzi
czy chcę czy tego nie chcę
ty jak on też nie pytasz
- ......próbuję złapać powietrze...... -

am

* * *

jak w kryształowym lustrze 
moje odbicie w twych oczach
jestem w nich jasna i piękna
promienie słońca w warkoczach

jesienny wiatr przywiał chłód
rozbił w nas bliskość i ciepło
i w kawałeczkach szkła
odkryłam że mi uciekło
to co mogło dać sens
zapełnić nam dni i noce

kwiaty maluje mróz...
przykrywam samotność kocem

am